AKTA KRAKÓW 


Jak widać w załączonych skanach postępowanie przeprowadzone w Krakowie budzi najwięcej kontrowersji, z uwagi na jawne, celowe i niezwykle widoczne łamanie prawa. Wystarczy prześledzić skany, żeby zauważyć, iż przypadków tu nie było.

SKANY KRAKÓW +M.IN.SKASOWANE NAGRANIA J.SAPY Z UJ

Kwiecień 2015 r.

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wysłane do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy w kwietniu 2015r. Zawiadomienie znajduje się w dziale Akta Bydgoszcz.

Dotyczyło czynów zarówno w Bydgoszczy jak i w Krakowie. Szerokie uzupełnienie zawiadomienia stanowią moje zeznania, złożone na komisariacie policji w Bydgoszczy pod koniec czerwca 2015 r., a dotyczą one działań prowadzonych do czasu ich złożenia (tj. czerwca 2015 r.) w tych dwóch miastach. 


Dowód: Protokół zeznań wraz z załącznikami, (tu m.in.: wnioskami o ściganie osób z rodziny policjantów Ch., załącznik w postaci dostarczonych i odsłuchanych nagrań Jacka Sapy z UJ i inne dotyczące wniosków o przesłuchanie świadków do opisanych podczas składania zeznań zdarzeń).


Do prowadzenia postępowania w Krakowie została wyznaczona Joanna Skrupska - Jastrząb z Prokuratury Rejonowej Kraków-Podgórze, która wszczęła spór kompetycyjny, gdyż twierdziła, że postępowanie prowadzone w Krakowie, dotyczące czynów mających miejsce w Krakowie ma prowadzić policja i prokurator z Bydgoszczy.

Dowód: Notatka z Prokuratury Rejonowej Kraków - Podgórze oraz sygnatura akt uzyskana przez mojego ówczesnego pełnomocnika z Krakowa, który wtedy zalecił oczekiwanie. 


POMOC DLA CIEBIE: Czyli na co zwrócić uwagę?

WNIOSEK NR 1: Należało zwrócić uwagę i zareagować na przewlekłość prowadzonego postępowania i na wszczęcie sporu kompetycyjnego zarówno w Bydgoszczy jak i w Krakowie (tu np. termin przesłuchania, przesłania akt etc.). Więcej o skardze na przewlekłość postępowania w dziale Postępowanie.

WNIOSEK NR 2: Brak zarzutów postawionych prowadzonemu postępowaniu i działaniu Joanny Skrupskiej - Jastrząb, tj. rażących błędów w stosowaniu prawa z uwagi na właściwość miejscową popełnienia czynów oraz brak reakcji na przewlekłość prowadzonego przez nią postępowania. Tu możliwości do podjęcia czynności było kilka, co pokazałam chociażby w swoim wniosku do Prokuratury Generalnej.


Grudzień 2015 r.

1. Termin mojego przesłuchania na komisariacie policji w Krakowie został wyznaczony dopiero na koniec grudnia 2015 r. Upłynął prawie rok czasu od momentu złożenia zawiadomienia.

Znamiennym jest fakt, że jest to okres po umorzeniu sprawy przez prokuratora Marcina Zawieruszyńskiego w Prokuraturze Rejonowej Bydgoszcz - Północ (październik 2015r.) oraz okres po moich praktykach w Sądzie Okręgowym w Krakowie w wydziale, któremu przewodniczył SSO Dariusz Mazur, gdzie moim pełnomocnikiem była adw. Mazur - Kubowicz. Biorąc pod uwagę jawną ochronę mojego stalkera i kolokacje rodzinne w sądzie i prokuraturze w Bydgoszczy, jak i obstawione rodziną komisariaty policji, trudno nie stwierdzić, że postępowanie było jedynie iluzoryczne, a polecenie o odmowie podjęcia czynności wydane było już dawno przez PO w Bydgoszczy, do której trafiło zawiadomienie.


2. Podczas przesłuchania, wyznaczonego dosłownie przed samymi Świętami Bożego Narodzenia (!) o późnej porze, policjantka sierż. sztab. Ewa Szlachetka nie była zainteresowana moimi zeznaniami; nie zadawała pytań; pisała skróty zdań i tego co mówię, używając infantylnego języka; nie chciała poprawić protokołu, twierdziła, że i tak będzie pamiętała (!) etc.

3. Do przesłuchania dołączono uzupełnienie zawiadomienia z początku grudnia 2015r., przesłane wcześniej listem poleconym do Prokuratury Rejonowej Kraków - Podgórze wraz z materiałem dowodowym (tj. nagraniem). Zawiadomienie zawierało szereg wniosków dowodowych, o zabezpieczenie danych informatycznych, telekomunikacyjnych, monitoringu oraz materiał dowodowy w postaci nagrania syna policjanta "kryminalnego", który się chwalił znajomościami ojca, co zostało utrwalone. Został złożony wniosek o ściganie Michała Ś. i Kariny O., niezrównoważonej emocjonalnie dziewczyny, która wszystkich straszyła znajomościami swojego rzekomo "bogatego ojca", choć w zachowaniu i charakterze widać samą biedę i ubóstwo (i to eufemizm).

4. Z uwagi na późną porę i fakt, że policjantka kończyła pracę i nie chciała zostać dłużej, aby dokończyć przesłuchanie,

Dowód: grafik pracy policjantów, zeznania, wniosek dowodowy

które dopiero się rozpoczęło, a zostało wiele do opisania wraz z podaniem listy świadków (która miała zostać uzupełniona o pełne dane), ponadto zostało złożone uzupełnienie do zawiadomienia wraz z materiałem dowodowym (którego policjantka nie przeczytała, nie mówiąc już, "że nawet nie spojrzała"), został wyznaczony 7-dniowy termin na dokończenie składania kluczowych zeznań w sprawie. Na protokołach podpisała się adw. Mazur - Kubowicz.


- Ponadto, wnioski dowodowe były wysyłane również przez adw. Mazur-Kubowicz do Roberta S., właściciela wynajmowanego przeze mnie mieszkania, którego PEŁNOMOCNIKIEM był mój współlokator Michał Ś.

Odpowiedź S. była taka, że wyda je na wniosek policji:

- Uzupełnienie do przesłanych z Bydgoszczy akt sprawy, złożone w dniu przesłuchania na komisariacie policji wraz z materiałem dowodowym, wcześniej przesłane do Prokuratury Rejonowej Kraków Podgórze:

Grudzień 2015 r.

1.
Następnego dnia po usiłowaniu złożenia zeznań, które nie zostały dokończone - asp. sztab. Mateusz Wasilewski - niespodziewanie wydał postanowienie o odmowie podjęcia czynności.
2. Odmówiono mi prawa do przedstawienia swojej sprawy organom ścigania - złożenia zeznań w sprawie, tym bardziej w świetle konieczności ich uzupełnienia oraz dokończenia, na mocy postanowienia z dnia poprzedniego.

3. Nie zabezpieczono danych informatycznych, telekomunikacyjnych, wniosków o zabezpieczenie monitoringu, nie przeprowadzono dowodów z dostarczonych nagrań, przesłuchania świadków etc.


Trudno nie odnieść wrażenia, że było to celowe i zaplanowane działanie na polecenie, tym bardziej, że było to po umorzeniu sprawy w Bydgoszczy (październik 2015 r.), gdzie skasowano nagrania Jacka Sapy z UJ. A cień kolejnych podejrzeń na sprawę poza kolokacjami rodzinnymi wśród policjantów środowiska mojego stalkera, rzuca praca bydgoskich prokuratorów w CM UMK (umorzony plagiat dziekana), gdzie pracuje też Bogumiła Kupcewicz - żona sędziego Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, która odgrażała się po wszystkich wygranych przeze mnie, prawomocnie w I instancji, sprawach sądowych wytoczonych z mojego powództwa przeciwko UMK. Kupcewicz spełniała swoje groźby wydając (jako prodziekan) m.in. źle wystawione karty przebiegu studiów oraz podając fałszywe informacje o uzyskanych zaliczeniach, co znajduje się na nagraniach Jacka Sapy z UJ, który powoływał się na ustne informacje.


Jak widać poniżej policjant: uzasadnienie przepisał z komentarza do art. 190a k.k. nie odnosząc się w żadnym stopniu do moich zeznań i  złożonego uzupełnienia do zawiadomienia (gdzie, daty dotyczyły nieprzerwanie okresu od 2014 roku do grudnia 2015 r., a nie tak jak napisano w postanowieniu), złożonych wniosków dowodowych, monitoringu, danych informatycznych/telekomunikacyjnych, przesłuchania świadków i przede wszystkim dokończenia przesłuchania.

5. Prokuratorka Joanna Skrupska - Jastrząb nie podpisała się pod postanowieniem policjanta (patrz: Akta Warszawa) i nie przeprowadziła żadnej kontroli, wysłała tylko i wyłącznie postanowienie policjanta do sądu. W aktach sprawy, jest podpis prok. Elżbiety Doniec, która przesłała je do sądu.

POMOC DLA CIEBIE: Czyli na co zwrócić uwagę?

WNIOSEK NR 1: Brak pisemnej reakcji na szereg błędów organów ścigania i brak realizacji praw pokrzywdzonego oraz brak kontroli prokuratora prowadzącego postępowanie - czyli prawnika - bowiem policjant takich uprawnień nie ma, prawnikiem nie jest. Nie wydano postanowień o oddalenie wniosków dowodowych (zgodnie z przepisami k.p.k.), czego nie zauważył zarówno mój pełnomocnik jak i sąd.

Adw. Mazur - Kubowicz stwierdziła, że policjantka nie spisała wniosku na piśmie. Jednak faktem jest, że adw. Mazur-Kubowicz podpisała się na każdej stronie moich zeznań i była obecna przez cały czas przesłuchania, jak i w nim uczestniczyła i to do jej obowiązku należało pilnować należytego przebiegu przesłuchania, poszczególnych czynności i reagować na błędy policjanta.



Styczeń 2016 r.

1. Zażalenie adw. Angeliki Mazur - Kubowicz na postanowienie asp. sztab. Mateusza Wasilewskiego o odmowie podjęcia czynności.

Uwaga! - postępowanie prowadziła policjantka - Ewa Szlachetka, a nie Wasilewski, który w ciągu zaledwie kilkunastu godzin, od razu odmówił podjęcia czynności.

2. W świetle aktualnych działań (tj. lipiec 2019 r.), trudno uznać to za przypadek, a działanie na szkodę należy uznać za działanie celowe. Adwokat Angelika Mazur - Kubowicz za podstawę prawną zażalenia przyjęła art. 2 Kodeksu Postępowania Karnego!  Tym bardziej w sytuacji niezabezpieczenia danych informatycznych, telekomunikacyjnych, monitoringu, niedokończonego przesłuchania, wniosków dowodowych etc. Można nie mieć czasu, chęci, ale podstawy prawne i zarzuty stawiane postępowaniu oparte na przepisach postępowania adwokat powinien znać i wpisać z  "zamkniętymi oczami".

3. Zażalenie wysłane bez mojej wiedzy, czyli wcześniejszego przeczytania pisma. Art. 2 k.p.k. nie stanowi podstawy zaskarżenia. Czy Pani Mazur już wtedy została poinstruowana przez SSO Dariusz Mazura (który wiedział o postępowaniach w Bydgoszczy, dot. UJ), bała się mafii z Wisły Kraków, czy może posiadała wiedzę o sprawach SSO A. Sołtysińskiej, chociaż  nie miałam jakiegokolwiek dostępu do spraw?

Luty 2016 r.

1. Sąd wyznaczył termin posiedzenia na 1 kwietnia 2016 r.

Kwiecień 2016 r.

1. Z uwagi na obecność innych osób, które przyszły na odczytanie postanowienia, sędzia nie przeprowadzając żadnej czynności, OD RAZU zakończyła posiedzenie i kazała opuścić salę rozpraw zarządzając przerwę. Po przerwie ogłosiła kolejny termin na odczytanie swojego postanowienia, tj. koniec maja 2015 r.


Maj 2016 r.

1. Sędzia utrzymała decyzję policjanta w mocy, zupełnie nie zwracając uwagi na złożone wnioski o ściganie - Jacka Sapy, materiał dowodowy, o którym nie ma nawet wzmianki w postanowieniu, podobnie jak o przesłuchaniu, którego nie miałam okazji dokończyć, a zeznań, szczególnie tych drobiazgowych brak. Na odczytanie postanowienia przyszedł prokurator Jarosław Brożek, jako prokurator prowadzący.

[z wiadomości mailowych jakie otrzymuję: sędzia powinna drobiazgowo wytłumaczyć, gdzie i czyj był "głos", że musi pomóc i utrzymać w mocy postanowienia.]

Grabska - Trześniowska twierdzi, że w sytuacji braku możliwości złożenia zeznań - są drobiazgowe. A w sytuacji złożenia uzupełnienia do zawiadomienia wraz z materiałem dowodowym i licznymi wnioskami o zabezpieczenie danych informatycznych, telekomunikacyjnych, monitoringu etc. - nie było nowych okoliczności. Prokurator przekazał decyzję policjanta do sądu, nawet bez podpisu i kontroli. A opisane czyny stalkingu w licznych komentarzach i uzasadnieniu do wprowadzenia art. 190a - wg. Grabskiej  nimi nie są. Postanowienie Grabskiej później zakwestionowała PK, jednak faktem jest, że było wydane celowo, tym bardziej, że sędzia SR nawet nie przeczytała dat, które w postanowieniu podała błędnie. Pomaga SSO Sołtysińskiej? (Fakt jest taki, że jest lipiec 2019 r. i w zachowaniu sądu rejonowego, prokuratury rejonowej, policji nic nie uległo zmianie, powodując coraz to większe konsekwencje po mojej stronie.)


Okres po umorzeniu sprawy w Bydgoszczy (październik 2015 r.), skasowaniu nagrania Jacka Sapy z UJ - gdzie dołączono też stenogramy spisane przez adwokata, postępowanie prowadziła i nadzorowała Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy, zgodnie z zawiadomieniem i mając na uwadze opisane kolokacje rodzinne i zawodowe. Czy mogła zapaść inna decyzja, w sytuacji kiedy główny organ - Prokuratura w Bydgoszczy w osobie reprezentanta prok. Jerzego Dużego - już dawno zakończyła sprawę? Nie, nawet gdyby mnie zabili to Duży by chronił znajomych, tak jak świadczą opisy medialnych spraw umieszczonych w dziale: Akta Bydgoszcz oraz aktualne postępowania - czyli jawna ochrona przestępców. Gdyby prokuratura w Krakowie podjęła jakąkolwiek czynność to okazałoby się, że przestępcy chronieni przez kolokacje rodzinne na policji i prokuratorów z CM UMK zostaliby uznani za winnych, co by było rażącym błędem prokuratora Zawieruszyńskiego, który umorzył postępowanie i jawnie, wbrew przepisom prawa chronił znajomych (patrz: Akta Bydgoszcz - umorzony plagiat dziekana UMK).

Lipiec 2016 r.

1. Po postanowieniu z maja 2016 r. adw. Mazur-Kubowicz jako przedstawiciel krakowskiej adwokatury w świetle niezwykłej agresji, która systematycznie narastała po odmowie podjęcia czynności, a ma miejsce do dnia dzisiejszego, zastraszania, grożenia, śledzenia etc., stwierdziła że nic nie da się zrobić i jest to koniec tej sprawy, nie udzielając żadnej informacji co do możliwości podjęcia dalszych kroków prawnych, które wg. pani adwokat nie istniały. Czy to jest zachowanie godne adwokata i człowieka?

2. Poniżej wniosek do Prokuratury Krajowej o wszczęcie postępowania. Z uwagi na ilość stron, udostępniono tylko wybrane dotyczące postępowania w Krakowie. Wszystkie pisma zostały napisane przeze mnie podczas studiów prawniczych, kiedy nie miałam wiedzy i praktyki zawodowej takiej jak obecnie, co należy mieć na uwadze, czytając skany.


Październik 2016 r.

1. Po moim wniosku do Prokuratury Krajowej, postępowania zostały wszczęte, odbyło się uzupełnienie do mojego przesłuchania z grudnia 2015 r. w obecności adw. Mazur - Kubowicz, obejmujące okres do października 2016 roku. Złożono kolejne wnioski dowodowe. Policjant nigdy nie wydał postanowienia o ich oddaleniu, zgodnie z przepisami k.p.k. oraz ich nie przeprowadził.

UWAGA! Tym bardziej dziwi skąd policjant - mł. asp. Tomasz Kubat wziął okres / daty, które umieścił w swoich postanowieniach.

Styczeń 2017 r.

Mł. asp. Tomasz Kubat wydał zawiadomienie o wszczęciu dochodzenia (a w marcu 2017 r. o umorzeniu - bez uzasadnienia).

UWAGA! Policjant pisze "wszczęto dochodzenie w sprawie wykorzystywania wizerunku M.A. i innych jej danych osobowych, podszywając się pod jej osobę... "
- Dlaczego NIE zabezpieczono danych informatycznych, telekomunikacyjnych i monitoringu, które to są kluczowe w przypadku cyberstalkingu?

Skąd policjant wziął daty, skoro przesłuchanie odbyło się w październiku 2016 roku (w obecności adw. Mazur-Kubowicz), a szereg złożonych wniosków dowodowych obejmował cały okres od 2014 roku?


Marzec 2017 r.

1. Postanowienie mł. asp. Tomasza Kubata o umorzeniu dochodzenia. 

Skąd policjant wziął określone w postanowieniu daty - niewiadomo. Wiadomo, że moich zeznań i wniosków dowodowych na pewno nie przeczytał. Dlatego też, nie wiedział, że na każdej stronie mojego zeznania i na jego końcu jest ponownie podpis adwokata Angeliki Mazur-Kubowicz oraz jej pisemny wniosek złożony do protokołu o informowaniu o każdej podjętej czynności podczas dochodzenia i decyzji oraz o udział w przesłuchaniu świadków. Postanowienia nie wysłano do mojego pełnomocnika, a do mnie i to na nieaktualny adres, co spowodował, iż miałam zaledwie kilka godzin na napisanie zażalenia, dla zachowania terminu.


Wobec powyższego oczywiście policjant NIE UZASADNIŁ decyzji o "umorzeniu dochodzenia" - bo co miałby napisać? - że nie przeczytał zeznań, dołączonych wniosków moich oraz mojego Pełnomocnika, a podane w postanowieniu daty sobie wymyślił? Oczywiście, PODPISAŁA SIĘ prokuratorka Joanna Skrupska - Jastrząb z Prokuratury Rejonowej Kraków Podgórze. Btw. Czy policjanci w Krakowie nie mają druków do wypełnienia z napisem odmowy podjęcia czynności?

Kwiecień 2017 r.

1. Zażalenie na decyzję policjanta. 

Trudno odnieść się do uzasadnienia, którego po prostu NIE MA. 

Kwiecień 2017 r. - Listopad 2017 r.


W tym okresie (8 miesięcy) SSR Kraków Podgórze - Wojciech Korbiel - wyznaczył 3- krotnie termin posiedzenia.


Pomimo mojej obecności do posiedzeń NIE DOSZŁO ponieważ prokuratorka Joanna Skrupska - Jastrząb NIE PRZEKAZAŁA do sądu akt sprawy i nie przyszła. Przez 8 miesięcy nie zdążyła wysłać akt sprawy do sądu! Co prokuratorka przekazała do sądu, że sąd wyznaczył termin posiedzenia - postanowienie mł. asp. Kubata - ale bez akt. Mimo kolejnych terminów, uprzejmej prośby Korbiela o przesłanie (?) - akt nie było. Nie było też możliwości żeby się z nimi zapoznać, tak jak to miało miejsce przed posiedzeniem w kwietniu 2016 r. Przedłużono całe postępowanie o prawie ROK czasu, polecenie z Bydgoszczy, gdzie przedawnienia są na porządku dziennym w stosunku do znajomych i rodziny prokuratorów?

Dowód: pisma wysyłane przez SR z informacją o kolejnych terminach oraz powód wyznaczanych kolejnych terminów.


Ponownie jest to okres po odmowie podjęcia czynności w Prokuraturze w Bydgoszczy, gdzie po wznowieniu nie zrobiono nic. Zawieruszyński używając nomenklatury umorzenia, odmówił podjęcia czynności, więc trudno oczekiwać, że w Krakowie podejmie się czynności, skoro polecenia "idą z góry".


Listopad 2017 r.

1. Postanowienie Sędziego Sądu Rejonowego Kraków Podgórze Wojciecha Korbiela, oczywiście utrzymujące w mocy decyzję mł. asp. Tomasza Kubata (BEZ UZASADNIENIA, standardowo podpisane przez prokuratora, a wskazać należy, że policjant prawnikiem nie jest ). W Krakowie wszystkie sądy powszechne mieszczą się w tym samym miejscu.

2. Na zdjęciu poniżej w pierwszym rzędzie SSR Wojciech Korbiel (w szarej marynarce, obok pani w zielonej sukience) podziwiający stojacego na ławce SSO Dariusza Mazura z III Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Krakowie, na którym to wydziale odbyłam praktyki studenckie w grudniu 2015 r. Pokój protokolantów SSO Aleksandry Sołtysińskiej, dzielony był z pracownikami SSO Dariusza Mazura (poza niejaką Sarą) - opis w dziale SSO A. Sołtysińska - Łaszczyca.

3. SSR Wojciech Korbiel twierdzi, że opisane czyny i podniesione przeze mnie argumenty w zażaleniu stanowią inne przestępstwa. 

Czy wyłączono je do odrębnego postępowania? NIE. 

Czy wskazano je i podano podstawę prawną w postanowieniu mł. asp. Tomasza Kubata? NIE. 

Czy prokuratorka Joanna Skrupska - Jastrząb nie posiada wiedzy lub dostępu do Kodeksu Karnego? Nie wiadomo. 

Czy sędzia w takim  razie zlecił Prokuraturze wyłączenie przestępstw i ponowne rozpatrzenie i wydanie stosownych decyzji? NIE. 

A może sędzia nie wiedział co wymyślić tym razem, żeby miało jakikolwiek sens, skoro postępowanie jest iluzoryczne, a decyzje dyktowane "z góry"? 

Na potrzeby publikacji, to jest reportażu w wieczornym wydaniu Faktów TVN, zaangażowano sędziów WYDZIAŁÓW KARNYCH, ALE sądów rejonowych w Krakowie i obserwatorów, którzy sędziami nie są. Niestety nie są to sędziowie Sądu Okręgowego w Krakowie, tak  jak podano w materiale, poza występującymi i przemawiającymi. Na potrzeby publikacji zrobiono łapankę z sędziów sądów rejonowych i przypadkowych osób, których prezesem nie jest Dagmara Pawełczyk - Woicka (Prezes SO). W pierwszym rzędzie SSR Korbiel.