OPIS - MÓJ STALKER




CZĘŚĆ 1

POSTĘPOWANIE W BYDGOSZCZY (AKTA BYDGOSZCZ)


1. To właśnie tutaj ok. 10 lat temu swoje przedstawienie zaczął rozgrywać mój sąsiad - Michał R. Jak pokazują skany z postępowania przeprowadzonego w Bydgoszczy, Michał R. mimo złożenia fałszywych zeznań na komisariacie policji, w sierpniu 2015 r. absolutnie nietykalny i gdyby nie fakt, że wnioski dotyczące postępowania są aktualne, z przyjemnością wrzuciłabym skan jego 3-zdaniowego zeznania, w których nie wiedział kiedy studiował i gdzie. Początkowo niewinne przejawy zazdrości w ciągu tego 10-lecia przeistoczyły się w prawdziwą walkę by z premedytacją wyrządzić mi coraz większe szkody osobiste, ZDROWOTNE (co ma miejsce obecnie) i majątkowe. 


2. Niestety na końcu tej drogi, kiedy już wydawało się, że widać szczęśliwe zakończenie do grona adoratorów z Krakowa dołączyła niestabilna emocjonalnie dziewczyna, o czym świadczą jej opowieści, o chorych psychicznie mieszkańcach Garwolina, w tym niejakiej Kasi, która tak mocno ją prześladowała, że musiała się wyprowadzić z ojcem do Warszawy oraz o serii oszustów, którzy okradli jej rodzinę dzieląc działkę i sprzedając część więcej wartą, jak i wiele innych. Karina O. - moja była współlokatorka z czasów studiów, która za cel obrała sobie rozpowszechnianie oszczerstw (?), po nieudanym wyborze studiów i rezygnacji ze studiów na UJ na rzecz kółka teatralnego, spędzając całe dnie w domu, być może z nudów poprawiała sobie samopoczucie kibicując i wspierając swój wzór do naśladowania - Michała Ś. - "studenta architektury", studiującego na 2-letnim kursie projektowania wnętrz w jednej z policealnych szkół w Krakowie wraz ze współlokatorami m.in. 18-letnią wtedy Ukrainką - Mariią N. - której ojciec jest prokuratorem na Ukrainie, matka ma kilka sklepów, a ciotka pełni funkcję sędzi na Ukrainie (w Donbasie), co nie przeszkodziło jej pożyczać "wszystkiego od wszystkich", a pieniędzy do dnia dzisiejszego nie oddała (w przeciwieństwie do Kariny O.). Młodszy brat Ukrainki chodził do liceum niedaleko Warszawy, rodziców nie było stać na utrzymanie i opłacenie szkoły w Krakowie, bowiem musieli spłacać już kredyty zaciągnięte na studia Ukrainki, regularnie pożyczającej pieniądze, które jej nie wystarczyły na 1 miesiąc. 

Karina O. z czystą przyjemnością próbowała straszyć wszystkich swoim rzekomo wpływowym ojcem (mającym sklepy też na Białorusi i Ukrainie). Jak się okazuje w Polsce do poczucia bezkarności wystarczy tylko i wyłącznie sieć sklepów o nazwie Ochnik sprzedających naturalne futra. Ukrainka - Mariia N. -  mieszkająca w Krakowie wrzuca zdjęcia na IG mające rzekomo przedstawiać Michała Ś. (pełnomocnika Roberta S. - właściciela mieszkania studenckiego), a w rzeczywistości przedstawiające jego sobowtóra. Michał Ś. skasował swoje konta w mediach społecznościowych, w tym konta na Facebooku, z których wiadomości miały posłużyć za dowód, a wniosek o zabezpieczenie danych telekomunikacyjnych nie został nawet oddalony, zgodnie z przepisami prawa (patrz: skany Akta Kraków), a same dane nigdy nie zostały przez policję zabezpieczone, mimo wielu wniosków. Ukrainka w mediach społecznościowych zmienia swoje dane, w tym swoje imię. 


3. Ale od początku. Kilkanaście lat temu, przeprowadzając się i mieszkając w podmiejskiej miejscowości, choć obecnie wydawać by się mogło to nierealne, to niestety wszystko wzbudzało zazdrość u osób, którym się nie powiodło, i które lecząc swoje kompleksy żyły życiem innych ludzi, bo swojego nie mają lub nie było się czym pochwalić, a opowiadając baśnie leczyły i pewnie dalej leczą swoją niezaradność, czy sfrustrowanie, głównie pod "budką z alkoholem". I tak narodziło się grono moich adoratorów, na czele z moim sąsiadem oraz jego przyjaciółmi - o czym do dzisiaj świadczą znajomości i posty z Facebooka (materiał jest zabezpieczony).


4. Mój sąsiad opisany w zawiadomieniu do prokuratury (z początku 2015r. / Akta Bydgoszcz), syn prowincjonalnego dentysty,  wraz ze swoimi przyjaciółmi, m.in. synami weterynarza i gronem osób, które mu imponowały, a które już w wieku nastoletnim dorobiły się dzieci; wyroków w sprawach karnych, gł. za kradzieże,  za narkotyki; rozpowszechniał początkowo niegroźne pomówienia, być może, by usprawiedliwić swoje porażki, zaimponować "znajomym" i wybielić swój wizerunek, w oczach przyjaciół ojca spod "budki z piwem". Choć środowiska tego nie znam, ono znało mnie. Tym sposobem w wyobraźni niespełnionych ludzi stałam się m.in. lesbijką (kiedy nie byłam zainteresowana "koleżeństwem" z tymi ludźmi); osobą, która nie zdała matury (wtedy, kiedy po liceum rozpoczęłam swoje pierwsze studia); studentką pedagogiki (kiedy studiowałam farmację); tak by w końcu zostać "suką", kiedy okazało się, że Michał R. dentystą nie zostanie, nawet na studiach niestacjonarnych.


5. Do grona adoratorów mojego stalkera dołączyła i przewodniczyła w wymyślaniu, i powielaniu pomówień rodzina policjantów Ch. wraz z szeregiem kolegów dentysty - policjantów od kieliszka (C., H., K., P. etc.), którego odprowadzali środkiem ulicy do domu (zbyt wiele nazwisk, kiedy połowa podmiejskiej miejscowości jest rodziną), a których nawet z nazwiska nigdy nie znałam. Idąc dalej, jak to bywa w małej miejscowości, dołączyli ludzie, którzy umierając z zazdrości również postanowili przejść terapię swoich kompleksów i porażek, choć zazdrościć nie ma i nigdy nie było czego, bo zarówno w pracy zawodowej czy na etapie szkolnym, tylko pracą i systematycznością można osiągnąć cel, co przez większość tych osób jest do dnia dzisiejszego negowane, wyśmiewane i wyszydzane. Brak powielanych schematów tego środowiska (czytaj brak wartości) powoduje wykluczenie i potrzebę zemsty.

 

6. Do opisanego środowiska dołączyła pani Danuta B., która rozwożąc korespondencję, rozwoziła też szereg plotek o mieszkańcach. Oddana przyjaciółka rodziny policjantów Ch. - G., K., G. (tych z podstawowym i zawodowym wykształceniem, z patologicznych rodzin, z problemami alkoholowymi etc.), którym bliżej do nizin społecznych, może bezkarnie leczyć swoje kompleksy, choć żadna praca nie hańbi i nie ma się czego wstydzić, a uczciwość i pracowitość należy szanować, to dla tych ludzi ważniejsze jest leczenie swojego poczucia niższości i wylewanie pomyj na tych wszystkich dookoła, którzy ciężką pracą doszli do swoich osiągnięć.

Prym w zabawie wiedzie kolega pani B., listonosz Wiesław A., który bezkarnie i otwarcie opowiada, że mam chorą psychicznie matkę (tę, która kilkanaście lat temu załatwiła człowiekowi bez wykształcenia pracę, kiedy został zwolniony, był bezrobotny, nikt inny nie chciał go zatrudnić, a miał 2 dzieci na utrzymaniu i żonę pielęgniarkę w przychodni na wsi. Dlaczego Wiesław A. - światły, inteligentny i honorowy człowiek - nie zwolnił się z pracy i pracuje dalej, nie poszukał sobie innej, lepszej pracy niż ta "od chorej psychicznie" ?) twierdził, że sama jestem chorą psychicznie osobą, a podkreślając swoją przyjaźń z rodziną Michała R., twierdzi że "nie wyjdę z tego cało i chciałam się zabić", a Michał R. uratował mi życie poprzez twierdzenie, że nic nie wie o zakładanych fałszywych profilach. Pan Wiesław A. ciesząc się leczy nie tylko swoje kompleksy, ale również kompleksy swojej rodziny (synów Krzysztofa - tytułującego siebie "Wujek Rysiu" - operatora koparki oraz Przemka) i jak się okazuje, nie tylko tej mieszkającej w podmiejskiej miejscowości, ale też Darii N. (dane ze strony internetowej EWSPiA) - absolwentki i kierownika dziekanatu niejakiej szanowanej i poważanej "europejskiej wyższej szkoły prawa i administracji" w Warszawie. Wiesław A. to człowiek, który zna doskonale przestępców, twierdzi, że nie wygram z prokuratorem (tylko którym ?), wie o działaniach przestępców, szeroko rozpowiadał informacje o moich rzekomych zdjęciach i profilach zakładanych przez przestępców, jest w posiadaniu wszystkich informacji o przestępcach. Opowiada również wszem i wobec o mojej byłej współlokatorce z Krakowa - Karinie O. i Robercie S., twierdząc nawet, że to "detektywi" przez jej rodzinę wynajęci zaczęli szukać, rozpowszechniać i powielać oszczerstwa. Pan Wiesław A. rodzinnie związany z EWSPiA w Warszawie - poprzez Darię N., gdzie wykładowcy to m.in. Jakub Spurek - związany z biurem RPO; Artur Kotowski związany też z ALK, na zdjęciach ze strony internetowej EWSPiA mało atrakcyjny, zaniedbany, mocno zgarbiony pan; były sędzia Dariusz Czajka - zamieszany w niejasne przejmowanie nieruchomości z umorzonym post. dyscyplinarnym; prof. Piotr Kruszyński przyjaciel L. Bubla, u którego adw. Zielinko pisała doktorat i ich znajomi z Białegostoku (w tym prof. uczący w EWSPiA i prezesi firm z siedzibą w Białymstoku) oraz wspomniana już adw. dr Zielinko. Każdy, kto zapoznał się z aktami wygranych przeze mnie spraw sądowych w czytelni sądu w Warszawie, kojarzy nazwiska - przypadek? Nie, to są te same osoby! Screen z ogólnodostępnego FB syna Wiesława A. (zdjęcie i dane ukryte) na dole strony dla potwierdzenia.


7. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na moją szkodę w kwietniu 2015 r. do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy złożyła, w moim imieniu, adw. dr Iwona Zielinko, pełniąc przez krótki okres czasu funkcję mojego pełnomocnika. Po ujawnieniu swoich współpracowników, których 5 lat temu nie było na stronie internetowej, zdjęć oraz informacji, z jakimi instytucjami jest związana (tu: z EWSPiA), jak szybko została, tak szybko przestała być moim pełnomocnikiem. To był błąd, którego należy się wstydzić, podyktowany brakiem znajomości rynku prawniczego w Warszawie, tytułem naukowym adwokata i skutecznością o jakiej zapewniała. Rozstanie poza ujawnieniem współpracowników, ich słownictwem i poczynaniami, było również podyktowane absolutnym sprzeciwem na publikację mojej sprawy według wymyślonego przez kierownika biura - Bubla - scenariusza, w czasach kiedy dr Zielinko jeszcze z telewizji nie wyrzucili, obecnie "na topie" są filmy na youtube z kciukiem w górze. Jak się również okazało to kierownik biura udziela porad prawnych, określa wysokość honorarium, odbiera telefony, umawia spotkania i uczestniczy w pierwszym spotkaniu z klientem, a po stanowczym sprzeciwie na takie zachowania, ucieka się do gróźb zakończenia współpracy, co właściwie należałoby poczytać nie za szantaż a za wybawienie, szczególnie biorąc pod uwagę "kampanię reklamową" i użyte w niej słowa oraz określenia daleko odbiegające od przyjętych standardów w oficjalnym języku polskim oraz środowisku prawniczym. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że kierownik biura nie dyktuje treści pism sygnowanych podpisem dr Zielinko, choć marna jakość dokumentów mogłaby i o tym świadczyć. Obecnie kampania reklamowa dr Zielinko zniknęła ze znamiennego portalu prowadzonego przez kierownika biura, a skład osobowy współpracowników został uwzględniony na stronie internetowej. W związku z tym, każdy może podjąć teraz świadomą decyzję, odnośnie wyboru skutecznego adwokata i środowiska w jakim się on obraca. 

Jak się okazało towarzystwo państwa Bubel&Zielinko związane jest z sędzią Sądu Okręgowego w Krakowie - Aleksandrą Sołtysińską-Łaszczyca, która ogromnym zbiegiem okoliczności (?), była moim patronem i opiekunem podczas obowiązkowych praktyk studenckich, jakie odbyłam w grudniu 2015 r. na moim drugim kierunku studiów - prawie. Podkreślenia wymaga, że adw. Zielinko napisała kilka pism w sprawie Jacka Sapy do władz UJ, którego nagrania (dostarczone wraz ze stenogramami spisanymi przez adwokata) zostały SKASOWANE na komisariacie policji, oczywiście oryginały są dostępne i zabezpieczone na nośniku. Aleksandra Sołtysińska jest wykładowcą UJ, tak samo jak Jacek Sapa. L. Bubel opisał ojca Sołtysińskiej na swoim portalu internetowym (podobnie jak innych prawników z Krakowa) sugerując powiązania z dawnymi służbami oraz zrobił ojcu Sołtysińskiej postępowanie dyscyplinarne (?). Sołtysińska "chwaliła się znajomością" opisując to towarzystwo, używając eufemizmu, w niepochlebnych słowach. 

Opis SSO A. Sołtysińskiej - Łaszczyca w dziale o tym samym tytule. Wiadomości jakie otrzymuję należy wiązać z działaniami Sołtysińskiej, potrzebny opis tych informacji.


8. Wracając do postępowania prowadzonego w Bydgoszczy, grono adoratorów mojego stalkera poszerzyło środowisko akademickie z CM UMK w Bydgoszczy, gdzie po nieudanych próbach poprawy matury, kampanii reklamowej przeprowadzonej w podmiejskiej miejscowości, która nie odniosła skutku, Michał R. dentystą nie został i rozpoczął studia na kierunku fizjoterapia (niestety nie udało się ukończyć 1 roku studiów), i to właśnie tutaj po dołączeniu mojego stalkera do środowiska akademickiego, rozpoczął on swoje działania, ukierunkowane m.in. na rozpowszechnianie oszczerstw pod moim adresem, wyssanych z palca plotek, w czym wtórowali mu koledzy i znajomi, a prym przejął chłopak z mojej grupy studiów Jarosław B. (vel. Jarek Jarecki) pochodzący z Sanoka (tak jak autor witryny afery prawa, która wystawia dr Zielinko dyplomy uznania, screeny na dole strony) oraz jego przyjaciele, gł. Przemysław T., Dawid K., Joanna K. (dowodem były dostarczone smsy z groźbami od m.in. Joanny K., dostępne dalej na oryginalnym nośniku), Anna B. (zadziwiająco odważne zdjęcia można podziwiać na FB, która podczas studiów w Bydgoszczy miała w zwyczaju odwiedzać swoje sympatie w areszcie), Iga N. - mieszkanka wspomnianej miejscowości i koleżanka Michała R., która po zmianie trybu studiów na stacjonarne znienawidziła większość osób z dawnej grupy. Wspólne zdjęcia Jarosława B. (który wielokrotnie powtarzał lata studiów na kierunku Farmacja, a których przebieg budzi poważne wątpliwości) i pracownika CM UMK Bogumiły Kupcewicz (mgr chemii z wykształcenia, ale i samozwańczej farmaceutki, którą z zawodu nie jest) usunięto ze strony CM UMK w Bydgoszczy. Biorąc pod uwagę obecne działania, koledzy Michała R. z CM UMK (nie tylko Ci na FB) są aktywni dalej w Bydgoszczy. Koledzy Michała R. i jego żony Mai B. (systematycznie odwiedzającej moje konto na IG) pojawili się w Warszawie, w miejscu mojego zamieszkania co zostało opisane w zawiadomieniu do Prokuratury.

Szerszy opis znajduje się w dziale AKTA BYDGOSZCZ.


9. W związku z zaistniałą sytuacją, po konsultacji u jednego z bydgoskich prawników w 2010 r., kiedy to jeszcze nie było przestępstwa stalkingu, po znaczącym nasileniu działań grupy adoratorów mojego stalkera, w 2012 roku ponownie udałam się do prawnika, tym razem był to adw. Maciej Chmura z Bydgoszczy (prywatnie znajomy adw. Andrzeja Chmury z Warszawy i były pracownik kancelarii adwokackiej - warszawscy prawnicy adw. Biedka i adw. Twarowska-Handzlik, czy związany jest z rodziną Chmurów z Krakowa? - nie wiem.) aby złożyć zawiadomienie w tej sprawie, co nigdy nie zostało zrealizowane przez tego pana, bowiem Maciej Chmura zwodząc mnie, odwlekał przez ponad 2 lata przekazanie sprawy do organów ścigania, czego konsekwencją było postępowanie dyscyplinarne przeprowadzone w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Bydgoszczy. 

Skany z postępowania znajdują się w dziale: Prawnicze postępowania dyscyplinarne - adw. Maciej Chmura oraz wizerunek adwokatury.


10. Na portalach społecznościowych można znaleźć zdjęcia opisanego towarzystwa - wraz z przyjaciółmi z podbydgoskiej miejscowości, gdzie połowa mieszkańców jest rodziną lub jest traktowana jak rodzina (chrzestni dzieci etc.): rodziny R., G. S., O., G., G., K., Ch. (rodzina byłych policjantów po podstawówce i zawodówce), rodziny W., M. (Łukasz M. "milioner" z wnioskiem o upadłość, mąż Angeliki W.), rodziny S., B., G., Z., F., N., Joanny B. (której matka uczy w podstawówce w podmiejskiej miejscowości, a która chodziła ze mną do tego samego liceum, a potem była w tej samej grupie na studiach farmaceutycznych, brat bliźniak Joanny B. studiował fizjoterapię, której nie ukończył podobnie jak Michał R., za to ukończył stomatologię, a przyjaźń panów kwitnie do dziś, tak jak pomówienia Joanny i Łukasza B. wraz z przyjaciółkami, btw. niepodobnej z wyglądu do swojego brata bliźniaka - Łukasza. Mąż Joanny B. pracuje w TVN. Ponadto Aleksandra B. o tym samym nazwisku chodziła do tej samej klasy w liceum co ja, a przyjaciel Michał K. studiował fizjoterapię razem z Michałem R. za sprawą powtarzanego w liceum roku), Katarzyna P. z Jackiem E. (Katarzyna P. to dziewczyna chodząca do tego samego liceum co ja, a nawet przez przez krótki okres czasu do tej samej klasy, z której po kilku tygodniach nauki musiała zrezygnować na rzecz klasy geografa, gdyż nie dawała rady, a będąca również w liceum, w ciąży z której urodziła dziecko), Jacek E. (to przyjaciel G., G., K. z rodziny policjantów Ch.) został mężem siostry Katarzyny P. oraz reszta, której nie znam nawet z nazwisk itd.  Do tego samego liceum uczęszczał potem brat Michała R. To jest miejsce, gdzie wzorem do naśladowania jest córka byłej sekretarki wójta, której ojciec był kierowcą i rozwoził dzieci w gminie, a studia jakich wiele na bydgoskiej uczelni, uczyniły ją jedną z osób, która osiągnęła niespotykany dla tego środowiska sukces (ba! nawet syn dentysty - studiów nie ukończył), co zakomunikowała mi w wiadomości mailowej z portalu stalking24.com, kierując pomówienia pod moim adresem i pokazując swój stosunek do przemocy, hejtu i stalkingu, jak przystało na światłą osobę z tego towarzystwa.  


11. To są ludzie, u których agresję (realną, namacalną) poza pracą moich rodziców, wzbudza nawet wykształcenie, które to stało się kolejnym pretekstem do ataku. Przykład z ostatnich kilku miesięcy, gdzie moi rodzice (w podeszłym wieku i stosownymi do podeszłego wieku reakcjami i zachowaniem) zostali zaatakowani z powodu tego, że ukończyłam studia prawnicze. 


To jest środowisko ludzi, którzy nie potrafią czytać, pomijam czytanie ze zrozumieniem, bo to coś o czym najwyraźniej nie słyszeli. Dlaczego? Wystarczy zwrócić uwagę na skany z przeprowadzonych postępowań, fragmenty książek i opracowań, komentarzy do prawa nieruchomości lub Kodeksu Karnego, wyszukać kilka orzeczeń na portalu orzeczeń sądów powszechnych, obejrzeć zdjęcia i przeczytać opis, a końcowo zwrócić uwagę na liczbę interwencji policji, chociażby tych przeprowadzonych w nocy z powodu włamań do mojego mieszkania, napadów, gróźb, niszczenia mienia etc., by porównać to co sobie wmawiają te osoby, kierując szereg dalszych pomówień i oszczerstw, co pokazuje jak prymitywne i proste jest to środowisko ludzi. Nie trzeba nawet oglądać odpychających zdjęć tych osób na portalach społecznościowych, a liczne wiadomości od oburzonych prawników i osób z całej Polski są kontrastem dla myślenia i postrzegania przez to środowisko. 


Poniżej, kilka screenów z internetowych wydań gazet, więcej w dziale: AKTA BYDGOSZCZ


Zrzut ekranu 2019-07-15 o 085102png




CZĘŚĆ 2

 POSTĘPOWANIE W KRAKOWIE (AKTA KRAKÓW)


     

1. Po pewnym okresie czasu (kiedy mój stalker dowiedział się gdzie mieszkam, przy pomocy kolegów z CM UMK w Bydgoszczy, czego dowodem są liczne screeny), po zmianie miejsca zamieszkania grupa wspierająca mojego stalkera drogą pantoflową i internetową dotarła do środowiska związanego z moją osobą w Krakowie. O ile środowisko akademickie nie dziwi, bowiem na nagranej rozmowie - STENOGRAMY SPISANE PRZEZ KANCELARIĘ ADWOKACKĄ - m.in. dołączonej do zawiadomienia do krakowskiej prokuratury Jacek Sapa z UJ bezpośrednio powołuje się na ustne informacje uzyskane z CM UMK w Bydgoszczy, a sprzeczne z przedstawionymi dokumentami i uzyskanymi zaliczeniami, co jasno potwierdza źródło jego wiedzy, a mając na uwadze przebieg postępowania przeprowadzonego w Bydgoszczy, w tym liczne znajomości oraz kolokacje rodzinne, o tyle dziwią niezwykle głupi i naiwni przypadkowi ludzie, którzy dołączyli do wspierania agresji, hejtu i stalkingu.


2. Zaczęło się od właściciela wynajmowanego przeze mnie mieszkania studenckiego, podczas moich studiów farmaceutycznych na UJ, architekta Roberta S. z Krakowa (mieszkającego za granicą) i jego przyjaciela oraz pełnomocnika Michała Ś. "studenta architektury" na 2-letnim kursie projektowania wnętrz w policealnej szkole, gdzie pod koniec 2015 r. wynajęłam pokój w mieszkaniu "studenckim", a po kilku tygodniach, kiedy jeden z pokoi się zwolnił, z uwagi na rozpoczęcie roku akademickiego - do mieszkania wprowadziła się Karina O., córka współwłaściciela sieci sklepów z naturalnymi futrami o nazwie Ochnik. Prym zaczął wieść mój współlokator z Krakowa - Michał Ś. razem z Szymonem H., studentem AGH (ojciec policjant - kryminalny), a prywatnie przyjaciel z pokoju dwuosobowego Michała Ś. "studenta architektury". Inni współlokatorzy zachęcani przez Michała Ś. - Sacha B. (w Polsce Korwin-Małaszyński), Karina O., a później przyjaciel Michała Ś. - Robert S. - właściciel mieszkania, architekt, mający problem z odpowiedzią na pisma mojego adw. A. Mazur - Kubowicz zawierające wezwania do zapłaty i wnioski o wydanie monitoringu z mieszkania dotyczące zachowań Kariny O., Michała Ś. i Sachy B., później składane na Komisariacie Policji w Krakowie. O zażyłości panów świadczy chociażby fakt, iż Michał Ś. odbierał korespondencję mojego adw. Mazur-Kubowicz, opowiadał prywatne historie z życia Roberta S. i jego siostry Anny, której wytykał lata powtarzanych studiów na architekturze z powodu niezdanych egzaminów. Michał Ś. w Krakowie często chodził w "obstawie" innych osób za mną, wskazując mnie, i komentując, że go zauważyłam.


3. Właściciel mieszkania - Robert S. -  nie tylko nie wydał danych dotyczących odwiedzanych stron i ruchu sieciowego, ale odmówił również na wniosek mojego adwokata wydania monitoringu z mieszkania, na którym uwieczniono wszystkie skandaliczne sytuacje i zachowania współlokatorów (w tym Kariny O.), oraz prawdopodobne działania Michała Ś., który miał szeroki dostęp do wszystkich zajmowanych w mieszkaniu pokoi, co mógł wykorzystywać. 


4. Ogromne zdziwienie wzbudziło też zachowanie prokuratora PR w Krakowie Jarosława Brożka podczas niejawnego (!) posiedzenia SR w Krakowie w przedmiocie decyzji prokuratora jak i postępowanie prok. Joanny Skrupskiej - Jastrząb oraz sędziów, którzy w całości pominęli w swoich postanowieniach wnioski o ściganie Jacka Sapy, Kołaczkowskiego, Panka z UJ, gdzie nie ma nawet słowa o zawiadomieniach dotyczących UJ. Podobnie jak nie ma słowa o zeznaniach dotyczących Jacka Sapy, dostarczonej i odsłuchanej na komisariacie policji w Bydgoszczy płyty z nagraniami Sapy, potwierdzającymi to co znalazło się w zeznaniach, a stenogramy spisała kancelaria adwokacka. 

Skany w dziale AKTA KRAKÓW. Informacje jakie otrzymuję każą wiązać sprawę z SO Aleksandrą Sołtysińską i jej pracownikami, pilnie potrzebny opis tej sprawy.


LIŚCIASTA - KRAKÓW


1. Niesamowita agresja i kontynuowane obecnie w Warszawie działania rozpoczęły się w 2016 roku w Krakowie  na ul. Liściastej. Był to okres zaraz po moich praktykach studenckich w Sądzie Okręgowym w Krakowie oraz po:


- moim piśmie i wznowieniu spraw przez Prokuraturę Krajową (postępowań, wcześniej utrzymanych w mocy przez sąd w Bydgoszczy i Krakowie),
- moich pismach do fundacji zajmujących się stalkingiem, gdzie podałam swój ówczesny, krakowski adres, a które zaczęły wspierać mojego stalkera, m.in. poprzez ignorancję przemocy i brak odpowiedzi, a prawdopodobnie i wsparcie Michała R. oraz "wyrównywanie rachunków",

- moich pismach do RPO i wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich do Prokuratury w Bydgoszczy (btw. opisanego w dziale Akta Bydgoszcz - prokuratora Jerzego Dużego).



2. To tu zaczęły się groźby przestępców "wyrównujących rachunki i spłacających długi", które są spełniane obecnie, przy pomocy i wsparciu (ignorancji) organów ścigania. Która fundacja rozpoczęła wsparcie dla przestępców lub organizacja biorąc pod uwagę opis prokuratorów uczących w CM UMK w Bydgoszczy lub który prokurator udzielił wsparcia i poparcia przestępcom, chroniąc członków swojej rodziny?


3. Na Liściastej w Krakowie - prym wiodła Zuzanna S. i Anna Cz. - Anna Cz. (UWAGA!) pochodzi z tej samej podbydgoskiej miejscowości co Michał R. (kolejny niesamowity zbieg okoliczności) jej rodzina dalej tam mieszka i wspiera R. Anna Cz. po wyjeździe do Niemiec, wróciła do Polski i obecnie mieszka w Krakowie. Zuzanna S. opowiadała, że pracowałam w sądzie, co było nieprawdą, zastanawiając się co takiego tam robiłam.


4. Latem 2016 r. na ul. Liściastej pojawiły się te same osoby, co później w Warszawie (co zostało ujęte w zawiadomieniu), tj. mężczyzna - ok. 160, łysy, opalony na czerwono, ubrany na czarno, szczupły, na balkonie mieszkania nr 15 (3 piętro).

Ponadto, pomagali:

- małżeństwo spod nr 11 (2 piętro), to stamtąd wychodzi ludzie z "fundacji lub innej instytucji (?)", twierdzący, że już śpię, mężczyzna zaczął opowiadać, że wszystkich nagrywam, imprezy Zuzanny S., podczas których sąsiedzi pukali w środku nocy, opisywał mianem moich, w tym mieszkaniu (nr 11) był robiony pomiar analizatorem widma z anteną szerokopasmową, sprzęt i akcesoria stały na korytarzu lub używane urządzenia służyły do podsłuchu z anteną szerokopasmową (mogę to stwierdzić dopiero teraz, kiedy sama dla celów dowodowych wykupiłam taki pomiar). Mieszkańcy 11 często odwiedzali Annę Cz., powielając razem z nią rozpowszechniane wtedy oszczerstwa. Na przeciwko 11 mieszkanie wynajęli Ukraińcy.

- pojawił się sąsiad - obcokrajowiec, mieszkający na 3 piętrze nad Ukraińcami, 
który pożyczył telefon, by napisać wiadomość do żony, która miała wyjść z mieszkania i zabrać klucze, których on nie miał.

5. To tu zaczęły się pomówienia, oszczerstwa, wyrównywanie rachunków, groźby, 

- wykrzykiwanie o kontrwywiadzie z pustego mieszkania w stanie deweloperskim (nr 8), piętro pod moim, z którego wychodziły osoby, później również widziane w Warszawie (+ te same samochody - biały SUV Infiniti, co opisałam w zawiadomieniu do PO w Warszawie), powielanie kłamstw (np. miałam być czarownicą; miałam pożałować, że się urodziłam; wszystkie sprawy miały być umorzone, choć była to nieprawda jak pokazują zamieszczone skany, akurat wtedy wszystkie postępowania zostały wznowione etc.) oraz podsłuchiwanie, śledzenie, zastraszanie i obserwowanie.

Miałam być oszustką i podawać/ podszywać się za prawniczkę z Krakowa, o tym samym imieniu i nazwisku. Czy deweloperem dopiero co oddanego do użytku budynku na ul. Liściastej była mafia z Wisły (w nowej inwestycji brak było ochrony i monitoringu, podobnie jak w okolicy)?


SSO ALEKSANDRA SOŁTYSIŃSKA ŁASZCZYCA


1. Sołtysińska zajmowała się mafią z Wisły Kraków i kontrwywiadem, jej pracownik z dostępem do informacji niejawnych w sądzie już nie pracuje. Ponadto było to po pierwszym utrzymaniu decyzji prokuratora Jarosława Brożka przez sąd w mocy, które to postanowienie sądu zakwestionowała Prokuratura Krajowa. Informacje jakie otrzymuję, każą wiązać sprawę z Sądem Okręgowym w Krakowie (sprawach Sołtysińskiej z powiązaniem Bubla&Zielinko, Brożka i SO w Bydgoszczy);

- świadczą też o "mafii" policjantów zamieszanych w sprawę. Informacje są też od policjantów, co zostało przez nich udowodnione, piszą, "że policjanci z Krakowa nie wrócą do sprawy, bo nie idą na cmentarz", a miało chodzić o mafię z Wisły - gdzie zamieszani mieli być też obcokrajowcy wg. policjantów etc.

- ponadto w 2016 roku w Bydgoszczy, pojawił się ten sam samochód na krakowskich numerach rejestracyjnych (biały mercedes, z wiadomości mailowych wynika, że miał należeć do policjanta z Krakowa), z tymi samymi osobami, które obserwowały mnie w Krakowie.

- "nagrań z głosem" -  Sapa jest do dnia dzisiejszego nietykalny, a nagrania Sapy zostały skasowane przez policję!;

Nagrania Szymona H. (ojciec policjant kryminalny),  jego kolegi B. podobnie jak nagrania Jacka Sapy z UJ - spisane przez kancelarię adwokacką - zostały SKASOWANE na komisariacie policji zarówno w Krakowie jak i Bydgoszczy. Polecenie Sołtysińskiej czy krakowskich koleżanek prokuratorek z poleceniami wydawanymi w prokuraturze w Bydgoszczy, czy celowe działania policjantów, których dotyczą wiadomości? (obecnie pojawia się więcej nazwisk związanych z aferą w PIS, a z rodzin prokuratorów w Krakowie, o czym dziennikarze jeszcze nie napisali).

- niejakich "kryminalnych", którzy pokazując odznaki (?)/ pisma próbują kontaktować się z właścicielami wynajmowanych przeze mnie mieszkań, opowiadając o "postępowaniach" i wpływając na policjantów poprzez mówienie co mają robić; opisana sytuacja i szereg nieopublikowanych danych miały dotyczyć okresu 2016/17 i komisariatu na Żeromskiego 7 w Warszawie;


3. To po moich praktykach w SO w Krakowie zaczęły mnie obserwować te same osoby:

- "o których miałam już wiedzieć", wykrzykując nieco zmienioną nazwę mojego nazwiska

- to wtedy odbyła się próba zastraszenia (?) poprzez wymierzenie pistoletu w moją stronę, przez człowieka, który mnie wyprzedził na chodniku, z odległości kilku metrów, a wcześniej na tej ulicy pojawiły się te same osoby, które mnie obserwowały m.in. pod teatrem Bagatela, krzycząc zdeformowaną nazwę mojego nazwiska (powielaną przez opisanego wyżej listonosza Wiesława A. związanego z EWSPiA, co zostało zgłoszone kilka lat temu, Wiesław A. oczywiście bezkarny i chroniony przez policję). Wydarzenie to zostało zgłoszone od razu na komisariacie policji w Krakowie na początku 2016 roku, zostało wyśmiane przez policjanta.


4. Ponadto rodziną Chmura (patrz post. dyscyplinarne adw.) obstawione są komisariaty policji, prokuratura i inne organizacje w Krakowie, niejaki Chmura jest też asystentem SSO Mazura w SO w Krakowie.


5. Jak zeznali już świadkowie z Warszawy - POLICJANCI - osobom postronnym opowiadają, że jestem chora psychicznie, mam pozakładane sprawy na policji - (UWAGA!) nawet w Białymstoku, choć nigdy mnie tam nie było, a skąd pochodzi Bubel&Zielinko wraz ze znajomymi "prezesami" firm z Białegostoku oraz kadrą dydaktyczną EWSPiA. Co należy zrobić? Udać się na policję w Warszawie, opowiedzieć wymyśloną historię dotyczącą konfliktu sąsiedzkiego, koniecznie podać nazwę strony internetowej stalking24.com, a policjanci ze szczegółami opowiedzą o moich rzekomych bardzo poważnych kłopotach prawnych, o których ja nic nie wiem i zdrowiu psychicznym itp. Z przyjemnością skonfrontuję oszczerstwa policjantów co do chorób psychicznych i zabijania się, niestety istnieje problem - anonimowość - w mojej obecności i na piśmie nie jestem w stanie uzyskać potwierdzenia, by przedstawić go w sądzie przeciwko konkretnym osobom. Jeżeli ktoś dysponuje takim dowodem, można przesłać anonimowo, bardzo pomoże w sprawie.



CZĘŚĆ 3

 SKANY Z POSTĘPOWANIA W WARSZAWIE (AKTA WARSZAWA)


1. Kontynuacja działań zapoczątkowanych w 2016 r. na ul. Liściastej w Krakowie, ma miejsce w Warszawie, gdzie agresja proporcjonalnie do bezkarności wynajętych przestępców przybiera na sile. 

Opis w dziale AKTA WARSZAWA.


2. W Warszawie pojawił się niejaki: 

- "Andrzej" (z zachowania niezwykle prosty człowiek) błagający o pomoc w zakupie mieszkania - opisany przeze mnie w maju 2018 r. na Instagramie. Jego zdjęcia, zdjęcia samochodu (granatowy Lexus, suv, stary) są dołączone do zawiadomień. Przy Andrzeju pojawiły się te same osoby (łysy z brodą i kolega), co przy podstawianiu innych słupów. "Andrzeja" należy wiązać z wykrzykiwaniem o kontrwywiadzie na Liściastej.

- niejaki Dawid Pyszniak 

- niejaki "Mariusz"

- podstawiony "fotograf" szukający modelek (btw. czy po "modelkę" nie powinien udać się do Chmury ?), dane z nr telefonu i nazwiskiem również w zawiadomieniu.

- znajomi Michała R. i jego żony Maji B. z portali społecznościowych

- szereg tych samych osób, chodzących za mną i wyczekujących, a przy okazji rzucających oszczerstwa. Dowodem jest masa zdjęć tych samych osób.



WSZELKIE  INFORMACJE,


KTÓRE PRZYCZYNIĄ SIĘ DO SZYBKIEGO KOŃCA SPRAWY MOŻNA

 

PRZESŁAĆ ANONIMOWO ! BARDZO POWAŻNE !



SCREENY, JAKIE OTRZYMUJĘ:

Ekspert nie miał takich znajomości jak dziekan UMK

PRZESYŁANE INFORMACJE O FUNDACJACH I RPO, JAKIE OTRZYMUJĘ:

Prowadzenie fundacji w Polsce rzadko ma na celu niesienie wsparcia i pomocy, a w większości przypadków służy do celów politycznych, ulg podatkowych, pobierana wynagrodzeń, załatwiania własnych spraw i innych, co potwierdzają działania fundacji opisane w dziale o tym samym tytule. Jeden z artykułów dot. fundacji "Otwarty dialog" (o której nie słyszałam, a dowiedziałam się z wiadomości jakie przychodzą) oficjalnie zajmującej się ochroną praw człowieka i pomocą m.in. na rzecz Ukraińców w Donbasie, fundacja miała koncesję na obrót sprzętem wojskowym i policyjnym. Jak wynika z artykułów prasowych "fundacja" miała prać pieniądze rosyjskiej mafii, komu sprzedawała sprzęt wojskowy i policyjny "na czarno" w Polsce, jakich Ukraińców wspierała (z jakimi Ukraińcami w Polsce współpracowała ?) lub z jakimi fundacjami działała w ramach programów np. Open Society Foundations?

 Źródło: TVN/ TVN24

Artykuł opisuje wystąpienie Adama Bodnara i poparcie dla Ludmiły Kozłowskiej z fundacji "Otwarty dialog". 

Adam Bodnar i pracownik jego biura, który ma dostęp do informacji niejawnych udzielają wsparcia i poparcia, informacji (?) ludziom, którym zarzuca się pranie brudnych pieniędzy rosyjskiej mafii na terenie Polski. W ramach rewanżu Adam Bodnar otrzymuje pismo (umieszczone na stronie internetowej RPO), które jest wyrazem poparcia dla jego osoby, a poparcie i wsparcie wyraża Rada fundacji "Otwarty Dialog", w której skład wchodzi/wchodził mąż Kozłowskiej. Prawdopodobne jest też, że te instytucje mogą wspierać urząd RPO świadcząc wsparcie finansowe na jego działalność i liczne podróże po Polsce, jak można przeczytać na TT. Brak działań oraz jawna ignorancja Adama Bodnara w sprawach Obywateli jest dobitna, w tym również, w mojej sprawie. Skany w dziale Rzecznik Praw Obywatelskich -  RPO PRAKTYKA. Adam Bodnar łamie wszystkie artykuły ustawy, która reguluje działanie urzędu.  

Zadziwiająca jest aktywność i szybkość działań pana Bodnara w sprawach "fundacji" i natychmiastowe udzielanie im wsparcia, poparcia, niejawnych informacji (?), a ich brak w sprawach Obywateli. Czy i jak wysokie dotacje otrzymuje RPO od opisywanej w mediach rzekomej mafii, która go jawnie popiera, co z dumą publikuje na swojej stronie? 




Dla przykładu screen z ogólnodostępnego Facebooka, dla wszystkich osób. Materiał dowodowy jest ogromny, liczne print screeny, wiadomości mailowe, smsy, zdjęcia i szereg innych dowodów - rzeczy, świadczący o powiązaniach tych ludzi i potwierdzający to co znalazło się w opisie. Niestety opisane kolokacje rodzinne i zawodowe powodują, że przestępcy są bezkarni i chronieni przez policję oraz prokuraturę, gdzie znajomości i powiązania rodzinne są ogromne! Gdyby doszło do podjęcia jakichkolwiek czynności w tej sprawie, to poleciały by stanowiska w prokuraturze i sądach, nie mówiąc o policji i przestępcach, których trzeba by aresztować. A przecież przez tyle lat (od momentu złożenia zawiadomienia) znajomości i kolokacje rodzinne, a być może też łapówki powodują całkowitą bezkarność i coraz szerszy krąg osób zaangażowanych w ochronę przestępców (trudno posługiwać się innym określeniem, w świetle zamieszczonych chociażby zdjęć).

Dlaczego bez uzasadnienia odmawia się zabezpieczenia kluczowych danych - informatycznych, telekomunikacyjnych i monitoringu? Czego boją się przestępcy? Dlaczego, te zniesławienia wykrzykiwane od 5 lat nie doszły, a dochodzą tylko te z mojego powództwa? Na dole sąsiad rodziny policjantów Ch. (G., K., G., z podstawowym i zawodowym wykształceniem), niejaki "Łukasz" upośledzony umysłowo i przyjaciel rodziny Michała R. oraz listonosza Wiesława A., screen z FB syna powyżej. Jak wynika z informacji zamieszczonych w poniższych screenach nawet setki adwokatów nie są w stanie doprowadzić do podjęcia czynności w przypadku upośledzonych umysłowo. Wzory do naśladowania dla fundacji; adoratorów mojego stalkera; mieszkańców Liściastej 8 w Krakowie, których rodzina mieszka w podbydgoskiej miejscowości itd.:

Wzór do naśladowania dla fundacji itp.
Sąsiad rodziny policjantów Ch., (G.,K.,G.)
Przyjaciele listonosza Wiesława A. zw. z EWSPiA

Publikacja screenów opisanego środowiska z uwagi na zaangażowanie kolejnych, anonimowych osób, nasilającą się agresję, poważne problemy zdrowotne i brak reakcji policji. 

Wzory naśladowania dla fundacji (KF), mieszkańców Liściastej 8 w Krakowie, współwłaściciela sklepów OCHNIK, policjantów itp.:

Środowisko z podbydgoskiej miejscowości:

- opisanego listonosza Wiesława A. i jego kolegów z pracy, związanych ze wskazanym synem dentysty Michałem R. 

który opowiada, że jestem chora psychicznie, chciałam się zabić, nie wyjdę z tego cało, pójdę do więzienia etc. i jego rodziny, w tym pracownika Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Adimistracji w Warszawie - Darii N. Zgłoszone wiele lat temu na komisariacie policji, oczywiście bez rezultatu, potem powtórzone w zawiadomieniu do prokuratury - również bez rezultatu, policja odmawia podjęcia czynności.
- rodziny Michała R. wraz z przyjaciółmi policjantami (byłymi oraz obecnymi) i pracownikami CM UMK w Bydgoszczy (wg. screenów z FB), a prywatnie rodzinnie związanymi z sądem rejonowym i okręgowym w Bydgoszczy. Wiesław A. opowiada o przyjaźni z Rodziną Michała R. i o tym, że nigdy nie poniesie on żadnych konsekwencji. Zapewnienia listonosza Wiesława A. potwierdzają działania policji, w tym brak możliwości przedstawienia dowodów/ przesłuchania świadków/ dokumentacji medycznej/ zabezpieczenia danych telekomunikacyjnych i internetowych. Znamiennym jest fakt, iż członek rodziny Wiesława A. przegrał ze mną sprawę sądową.

- rodziny policjantów Ch. (rodziny G., K., G.) z podbydgoskiej miejscowości, tych z zawodowym i podstawowym wykształceniem razem z Jackiem E. i Katarzyną P. itd.

- prawników z  firmy WolfTheiss, były partner WT, a obecnie partner Schoenherr broni swój przewód habilitacyjny u profesorów z EWSPiA, co potwierdza otrzymane wiadomości mailowe i zachowanie tych panów, podobne do tego wyrażonego w powyższych screenach, jak adw. dr Zielinko - kibic. Ponadto osoby ze zdjęć są związane z opisanymi panami z WolfTheiss, którzy dodatkowo byli doskonale poinformowani o Mafii z Wisły Kraków i o zabójstwie kibica Arki Gdynia. Jaki to ma związek ze sprawą i SO w Krakowie? Mogę to stwierdzić dopiero teraz, na podstawie zdjęć i wiadomości jakie otrzymuję. Opisani panowie z Wolf Theiss byli doskonale poinformowani już w 2017 roku, co potwierdzało ich zachowanie i wiadomości mailowe.

- towarzystwo, które SZKOLI SĘDZIÓW na zlecenie Ministerstwa Sprawiedliwości pana Zbigniewa Ziobro, tj. EWSPiA w Warszawie, gdzie wykładowcą jest pani Zielinko, która publikuje masę zdjęć z wykładów "zagranicznych" opisywanych m.in. przez Gazetę Wyborczą.

- policjantów z Warszawy po EWSPIA (!) i kolegów z Krakowa.

Anny Cz. z ul. Liściastej, z Krakowa, która pochodzi z tej samej podbydgoskiej miejscowości co Michał R. i jej przyjaciół z Krakowa - Zuzanny S. i innych (Chmury też?). Anna Cz. z Zuzanną S. w Krakowie powielała zachowania opisanego środowiska, gdzie dalej mieszka jej rodzina.

- absolwentów EWSPIA, również tych z Krakowa (przy podaniu nazwisk byłoby wielkie zdziwienie, kto jest absolwentem tej uczelni !), wraz ze zdjęciami "kanonów piękności" rodem ze znanych kreskówek z podejrzanego krakowskiego środowiska.
- Opis ojca SSO Aleksandry Sołtysińskiej w powyższych screenach. To są motywy działania Sołtysińskiej, co potwierdzają wiadomości jakie otrzymałam. Pilnie potrzebna publikacja sprawy, która ma związek z mafią jaką zajmowała się Sołtysińska oraz decyzją SSO D. Mazura z SO w Krakowie (obecnie Mazur został odsunięty od postępowań międzynarodowych, w przedmiocie ENA, co ma związek z tą sprawą). 

W opisie towarzystwa znalazła się rodzina sędzi SSO Aleksandry Sołtysińskiej z Sądu Okręgowego w Krakowie, czy Sołtysińska celowo wpisywała mnie by chronić swoich asystentów i protokolantów. Skąd (na czyje polecenie) niezgodne z prawem postanowienia Sądu Rejonowego w Krakowie? Informacje jakie otrzymuję, każą wiązać sprawę z SSO Sołtysińską i jej pracownikami.


- Dziennikarzy z grona dziennikarza Bubla i adoratorów dr Zielinko, a tu wśród znajomych nawet Bartosz Węglarczyk (Onet).
- niejakiego Dawida Pyszniaka (?) i przyjaciół z Warszawy. 

Screeny powyżej przedstawiają opis i zachowanie: zdrowych psychicznie, sędziów, dziennikarzy, detektywów i adwokatów, w żadnym stopniu nienaruszających godności zawodu adwokata, pracownicy Akademii Leona Koźmińskiego i Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji oraz Sądu Najwyższego!


To jest wstyd! To jest środowisko, które jest wzorem do naśladowania dla całkiem sporej grupy osób, w tym dla członków biura Rzecznika Praw Obywatelskich - związanych z tymi instytucjami, FUNDACJI (które zaczęły wspierać mojego stalkera i jego adoratorów), sędziów w Warszawie po szkoleniach na EWSPiA, pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości - o czym świadczy poparcie reform pana Ziobry, opisane w publikacjach prasowych, szeregu prokuratorów związanych z EWSPiA (oczywiście niewymienionych na stronie internetowej EWSPiA).

Kto tu kogo obraża? Odpowiedzieć sobie może każdy. Publikowe obelgi na mój temat są znajome? Jak widać wcześniej dotknęły nie tylko mnie. Publikacja screenów z uwagi na brak reakcji policji oraz coraz większy angaż kolejnych osób w pomoc dla Michała R. i Kariny O. wraz z Robertem S. i Michałem Ś. Wiadomości każą wiązać sprawę z postępowaniem SSO Sołtysińskiej w SO w Krakowie oraz fundacją i przyjaciółmi fundatorki.